
Przepiękne wydanie płyty - podwójny digipak, śliczny design, doskonale wygląda na półce. A że wszystkie remastery PT są wydane w ten sam sposób, to na myśl, jak pięknie wyglądałaby półka zawierająca po kolei
Voyage 34, Up the Downstair, The Sky Moves Sideways, Signify, Coma Divine i
Stars Die - The Delirium Years 1991-1997 cieknie mi ślinka...
Płyta
Signify to moim zdaniem najlepsze dokonanie PT. W stosunku do poprzednich płyt utwory stały się krótsze, bardziej zwarte, momentami bardziej piosenkowe. Ale i tak tworzą doskonałą całość. Mamy tutaj trochę czadu (
Signify, Sever, Idiot Prayer), piękne ballady (
Every Home is Wired, Dark Matter), niesamowity, dwuczęściowy kawałek
Waiting (jedyny singiel z płyty), utwory, które powstały w wyniku improwizacji (
Idiot Prayer, Intermediate Jesus), sporo ambientu (
"Light Mass Prayers", Pagan, Bornlivedie) oraz jeden zgrzyt - beznadziejną, nudną, podniosłą balladkę
The Sleep of No Dreaming. Całość jest mroczna, piękna i doskonała. Ale najlepsze jest dalej...
Remaster
Signify zawiera drugą płytę -
Insignificance - zbiór różnych utworów: odrzutów i wersji demo. I jest znakomita, nawet lepsza od
Signify!! W każdym razie mnie bardziej się podoba. Są tu cudowne ballady (
Wake as Gun, Nine Cats (acoustic version)), ciekawe improwizacje (
Hallogallo, Dark Origins, Neural Rust), całkiem inne wersje
Signify i
Waiting, dość podobna do wersji płytowej
Sever Tomorrow i jedyny "wesoły" kawałek
Smiling Not Smiling - osobiście trochę przywodzący mi na myśl dokonania Jethro Tull. Tej płyty słucham częściej niż podstawowej...
28 lipca 2006, 09:54:47
Super informacja dla fanów Underworld. 5 winyli z
niepublikowanymi wcześniej remiksami - na razie będą dostępne
jedynie
w
Japonii. Więcej info na
forum
dirty.org. Już nie mogę się doczekać...
Kategoria: Elektronika | Dodaj komentarz »
27 lipca 2006, 12:01:40

Pierwsza płyta The Police. Podoba mi się najbardziej - jest taka jakaś surowa, prosta, a zarazem urozmaicona. Dużo tu elementów reggae (
Roxanne, Masako Tanga, Hole in My Life), fajnych melodii (
Can't Stand Losing You, Be My Girl-Sally, Next to You), sporo solówek gitarowych, sekcja gra bardzo ciekawie... Jedynie kawałek
Born in the 50's nie pasuje do całości - słaby kawałek. Całość bardzo udana.
No i jeszcze jedna refleksja przychodzi mi na myśl - Waglewski i Janerka na swoich pierwszych płytach mocno inspirowali się The Police...
Kategoria: Rock i Metal | 3 komentarze »
26 lipca 2006, 08:11:32

Po czteroletniej nieobecności, nagle, w 2001 roku, ukazała się nowa płyta FSOL. A właściwie to nie do końca: ni to płyta, ni to singiel... A poza tym brzmienie FSOLa całkowicie niepodobne do poprzednich dokonań. W każdym razie wyszło im coś niesamowicie oryginalnego i frapującego. Brzmienie jest nowoczesne, kompozycje długie (momentami za długie -
Papsico), nie połączone ze sobą. Oczywiście, zgodnie z ideą płyty, każdy utwór nawiązuje do słynnego hitu
Papua New Guinea (z samplem z Dead Can Dance - nie wiem czemu wielu ludzi upiera się, że sampel jest wzięty z utwory
The Host of Seraphim, skoro jest to ewidentnie fragment utworu
Dawn of the Iconoclast...). Całość jest znakomita, pełna gitar (a nawet jakby solówek), fletów, przyjemnych klawiszy, łagodnych sampli, momentami dynamiczna, momentami spokojniejsza. Miód dla uszu.
Kategoria: Elektronika | 7 komentarzy »
24 lipca 2006, 16:18:51

Kolejna płyta zawierająca swingowe przeróbki utworów rockowych i popowych (wcześniej np. The Mike Flowers Pops). Bardzo fajna płytka - możemy posłuchać utworów Nirvany, Soundgarden, Pet Shop Boys, R.E.M., Bon Jovi, Van Halen, Michael Jacksona i innych. Wszystkie utwory są bardzo dobrze przearanżowane i brzmią, jakby były nowymi kawałkami Paula Anki. Nota bene wykonawczo też są bardzo dobre (przykładowo świetne zaśpiewy w
Jump) - głos Paula nie zestarzał się, albo raczej idealnie pasuje do tej konwencji.
Kategoria: Pop, jazz i inne | 1 komentarz »