
Bardzo niedoceniona płyta. A zarazem płyta z gatunku: zaczyna się rewelacyjnie, kończy świetnie, a w środku jest strasznie nudno. VAST można postrzegać momentami jak Nine Inch Nails dla ubogich (
Here, Dirty Hole, Three Doors, You), ale za dużo jest tu natchniony, posępnych ballad (
The Niles Edge, Flames, I'm Dying). Najlepsze fragmenty to:
Here - świetny motyw orkiestry na początku, riff gitarowy po prostu wwiercający się w głowę i genialny wokal;
Dirty Hole - powolny, naznaczony melodiami etnicznymi, wciągający jak odkurzacz;
Pretty When You Cry - świetny motyw syntezatorowy, chórki damskie, i genialna linia basu;
Somewhere Else to Be - fajny, dynamiczny, etniczny, przechodzący w absolutnie fantastyczny instrumentalny utwór bez tytułu, z chórami gregoriańskimi i powtarzaną partią gitary akustycznej;
You - elektroniczna, ładna ballada;
Touched - dynamiczny, fajny kawałek. A reszta jest taka sobie - niestety, bo mógł to być doskonały album.