
Właściwie o grupie Playgroup nie wiedziałem nic aż do 2004 roku - ot, od czasu do czasu zauważyłem gdzieś napis
"playgroup remix". Ale we wzmiankowanym roku ukazała się opisywana płyta, a na niej absolutnie fantastyczny remiks utworu
Soul on Ice zespołu Yello. I nagle zespół Playgroup znalazł się w kręgu moich zainteresowań. Płyta
Reproduction to 2 krążki zawierające głównie remiksy dokonane dla innych wykonawców. Całkiem fajny zbiór, momentami mocno przypominający dokonania duetu The DFA - remiksy są lekko funkowe, mocno elektroniczne, czasem transowe, czasem punkowe. Naprawdę bardzo dobre. Najsłabiej wypadają chyba te kawałki, które są autorstwa Playgroup - nawet cover
Behind the Wheel Depeszów jest dość miałki. Ale takie remiksy jak Yello, Soft Cell czy The Rapture naprawdę porywają.
30 maja 2007, 09:31:10

Debiutancki album klasyków space rocka jest... psychodeliczny i, niestety, jeszcze nie space rockowy. Chyba mało ceniony przez samych muzyków, skoro ani na późniejszych składankach, ani na koncertówce nie ma ani jednego utworu z tej płyty. A szkoda, bo to całkiem sympatyczny kawałek muzyki. Rozpoczyna się mocno bluesowo (
Hurry on Sundown), a potem robi się już bardzo psychodelicznie, jest pełno odlotów klawiszowo-gitarowych (
The Reason Is?, Paranoia), ale także fajne improwizacje (
Be Yourself, Seeing It As You Really Are) czy lekko odleciana balladka na koniec (
Mirror of Illusion). Oczywiście wiele rzeczy się już zestarzało, ale i tak słucha się tego całkiem fajnie.
Kategoria: Rock i Metal | Dodaj komentarz »
29 maja 2007, 12:27:43

Gordian Knot to zespół założony przez byłych muzyków kultowego Cynic. Kultowego, gdyż grali tak, jak nikt inny - w bardzo udany sposób łączyli metal z czystym jazzem. Gordian Knot to niejako kontynuacja tamtej działalności. Nadal mamy metal i jazz, lecz tym razem całkowicie instrumentalny, pełen solówek, wstawek stricte jazzowych, metalowych riffów... Granie momentami mocno przypomina ostatnie dokonania King Crimson - w nagraniach zresztą uczestniczył Bill Bruford - a także, może nawet mocniej, polski zespół Indukti. Płyta jest naprawdę ciekawa, kompozycje bardzo urozmaicone, faceci mają świetny warsztat - naprawdę kawał dobrej muzy. Niestety, nie ustrzegli się też pewnych dłużyzn - np. gitarowy
Grace (live) jest lekko nudnawy, tak samo
The Brook The Ocean, okraszony solówką na perkusji. Ale ogólnie płyta robi dobre wrażenie - coś dla fanów skomplikowanego grania.
Kategoria: Rock i Metal | 2 komentarze »
26 maja 2007, 22:06:10

Jakoś tak się złożyło, że znam wszystkie 3 płyty z remiksami Svena Vatha, a nie znam ani jednej z jego 5. solowych płyt... Dziwak ze mnie. W każdym razie ze wszystkich trzech
Six in the Mix jest zdecydowanie najgorsza. Zaczyna się niby ciekawie - fajne, minimalne duby C-Rocka i Michael Mayera wprowadzają w miły klimat. A potem jest już tylko dużo gorzej. Właściwie to mamy cały czas hard-technowatą sieczkę, niezależnie od tego czy remiks robi Claude Young, czy Anthony Rother, czy Si Begg, czy Sensorama. Wszystkie kawałki są zrobione według jednego schematu: mocny beat, prawie zero basu, wiercące ucho dźwięki i zero melodii. No po prostu męczarnia. Najgorzej wypada trio Thomas Krome-Johannes Heil-Chris Liebing - trzy różne kawałki, a wszystkie brzmią tak samo!! Horror, panie drogi, horror. Szkoda czasu.
Kategoria: Elektronika | Dodaj komentarz »
26 maja 2007, 21:55:38
Taki sobie, zwykły filmik sensacyjny z Brucem Willisem. Czysta rozrywka, pełna nielogiczności, stereotypowych scen, dialogów i innych badziewiów. Nawet się sympatycznie oglądało.
Kategoria: Film | Dodaj komentarz »