Bardzo dobry film, z wyjątkiem irytującego początku (wyglądało tak, jakby żołnierze dobrowolnie oddali się w niewolę). Doskonałe aktorstwo, świetne sceny (zwłaszcza ta końcówka), jedynie Małaszyński nie pasował w ogóle (on jest naprawdę drętwy). Doskonałe Ostaszewska, Komorowska, Stenka, Cielecka... Genialny Chyra!! Jego postać, najbardziej kontrowersyjna, bardzo mnie ujęła. Fabuła trochę szwankowała - niektóre rzeczy były zbędne i naciągane. No i mnie, krakowianina, bawiło mieszanie ulic (np. wtedy, gdy para młodych stojąc na Kanoniczej, spogląda na kino znajdujące się na ul. Św. Jana - ulice te dzieli jakiś kilometr). Końcówka, jak już wspomniałem, doskonała, przerażająca, wstrząsająca... Nic dziwnego, że, co jest dla mnie ewenementem, na napisach końcowych w kinie panowała cisza. Ludzie nawet w ciszy wychodzili z kina... Za to wkurzało mnie to, że ludziom dzwonią komórki podczas seansu - no, po prostu, do szału mnie to doprowadza.

Kategoria: Film | 4 komentarze »

Waltari - Release Date

22 września 2007, 21:10:07
O tej kapeli można powiedzieć jedno - jeżeli znasz jedną płytę Waltari, to znasz je wszystkie. Goście z Finlandii stworzyli sobie swój własny styl (funk metal z dodatkiem elektroniki i mega-charakterystycznym wokalem Kärtsy Hatakki) i w kółko nagrywają takie same płyty. Release Date różni się jednym: zawiera progmetalowe, 36-minutowe dzieło Cityshamaani. Co prawda mało zaskakujące (w porównaniu z innymi dokonaniami w tym gatunku), ale jak na Waltari bardzo ambitne i momentami całkiem fajne (The Incarnation Party ze świetnym riffem i doskonale wplecioną elektroniką), momentami zahaczające o kabaret (Good Morning w stylu Zappy), momentami podniosłe (długaśna ballada Sympathy). A poza tym mamy na płycie typowo funk-metalowe kawałki (np. Get Stamped, Let's Puke Together - cóż za tytuł!!, Sex in the Biergarten czy Hype), nie wyróżniające się zbytnio na tle podobnych dokonań. Jedynie kawałek Wish I Could Heal jest ciekawszy - ciężki, z fajnym riffem i ciekawym tłem - naprawdę niezły. No, cóż, jeżeli chodzi o Waltari jestem masochistą, a że czasami potrzebuję posłuchać czegoś prostego i jajcarskiego...

Kategoria: Rock i Metal | 1 komentarz »

Porcupine Tree - Nil Recurring EP

19 września 2007, 12:40:07
EP-ka z odrzutami z sesji Fear of a Blank Planet. Rzeczywiście są to odrzuty, gdyż wiele utworów zawiera sporo fragmentów wykorzystanych w utworach z płyty (np. refren Normal znalazł się w Sentimental). W sumie jest to to samo, co płyta - mało ciekawy progmetal. Plusem jest jedynie tytułowy, instrumentalny utwór - z naprawdę fajnymi solówkami (w tym jedna Roberta Frippa). Niezły jest też ostatni kawałek - mógłby spokojnie wejść na płytę. Reszta to typowe PT z ostatnich lat.

Kategoria: Rock i Metal Single | 4 komentarze »

Underworld - Crocodile

18 września 2007, 11:13:45
Nowy singiel Underworld rozczarowuje. Crocodile jest mało wyrazisty, za prosty, bez wpadających w ucho szczegółów. Wokal zbytnio "rozmarzony", klawisze cofnięte, bas zbyt delikatny... Remiksy Pete'a Hellera i Olvera Huntemanna są jeszcze gorsze - minimalistyczne, albo bez pomysłu. Szkoda.

Kategoria: Elektronika Single | Dodaj komentarz »

Battles - Mirrored

17 września 2007, 10:15:07
O, wreszcie trafiłem na coś, co brzmi świeżo i intrygująco (choć lekko zalatuje Red Snapperem). Battles to kapela młoda, Mirrored to ich pierwszy album, ale w składzie znajdziemy co najmniej jednego weterana. Jest nic perkusista John Stanier - pierwsze kroki stawiał w Helmecie, a obecnie bębni także w Tomahawk. Fachowiec pełną gębą.

Co gra Battles? Ciężko stwierdzić. Mamy tutaj sporo elektroniki, trochę gitar (jak na mój gust to nawet za mało), świetną perkusję i mocno poprzetwarzany wokal (Atlas, Ddiamondd). Całość jest taneczna, awangardowa, motoryczna, dynamiczna, pełna nowych i ciekawych pomysłów. Niby jest to coś elektronicznego, ale ze sporo domieszką rocka. Muzyka mocno improwizowana, choć niekiedy można powiedzieć, że jest to poprawnie skonstruowana piosenka z instrumentalną wstawką w środku (Atlas) . Kurczę, ciężko mi napisać coś sensownej o tej płycie - tak bardzo jest ona inna od reszty. Niby słychać echa King Crimson, jazzu w stylu zespołu Ponga, ale jest to raczej dość oryginalne dokonanie - naprawdę polecam posłuchać.

Kategoria: Elektronika | 2 komentarze »

Wcześniejsze wpisy      Nowsze wpisy