Nie oglądałem filmu Żołnierze kosmosu, nie grałem w grę Starship Troopers, więc nie miałem uprzedzeń. Książka niezła, ale równie dobrze mogłaby nie być książką science fiction - to właściwie opis wojskowej kariery chłopaka, tyle że na tle wojny z kosmitami. Całkiem dobrze napisana, ciekawe przemyślenia psychologiczne, książka niby popierająca wojsko, ale z drugiej strony pokazująca jego ludzką twarz. Fajnie się czytało, choć końcówka rozczarowuje - wygląda jakby to była pierwsza część serii...

Przy okazji doszedłem do wniosku, że lata 1950-60 były chyba najlepsze dla science-fiction. Powstało wtedy tyle fajnych książek, które nie skupiały się na części technologicznej, ale także na tej "ludzkiej". Muszę poczytać więcej rzeczy z tamtych lat...

Kategoria: Książki | 5 komentarzy »

Wywiad z Battles na Onecie

19 czerwca 2008, 21:48:12
No proszę, nawet taki zwykły portal jak Onet potrafi mnie pozytywnie zaskoczyć. Właśnie ukazał się tam wywiad z Johnem Stanierem, perkusistą zespołu Battles, który to zagra u nas na festiwalu Nowa Muzyka w Cieszynie. Całkiem ciekawy wywiad, choć zawiera parę drobnych merytorycznych błędów.

Kategoria: Elektronika Rock i Metal | Dodaj komentarz »

The Future Sound of London - The Pulse EPs

16 czerwca 2008, 20:37:15
(Jumpin' & Pumpin', 2008)

Od zeszłego roku zespół The Future Sound of London, zamiast przedstawić światu jakieś nowe nagrania, grzebie w swoich przepastnych archiwach i podtyka nam różne, niepublikowane do tej pory nagrania. Ale oprócz tego sięga także po rzeczy, które lata temu zostały wydane, ale obecnie są już niedostępne, a ich oryginalne wydania osiągają na Ebay'u astronomiczne ceny. Daltego też powstał ten album - zbierający na jednej płycie 4 EP-ki wydawane w latach 1991-1992.

Pewną zmyłką może być fakt, że na tych czterech EP-kach występowali różni wykonawcy: Mental Cube, Indo Tribe, Smart Systems, Yage, no i sam FSOL. Jednakże za tymi buńczucznymi nazwami kryją się dwaj panowie: Garry Cobain i Brian Dougans - czyli FSOL właśnie. A że rozpierała ich energia i kipieli od nadmiaru pomysłów... Dlatego właśnie nagrywali pod różnymi nazwami. Dawało im to równocześnie możliwość dywersyfikowania swojego stylu - choć właściwie takich dużych różnic w ich ówczesnej twórczości nie było.

Osobiście czuję pewien sentyment do elektroniki z tamtych lat - twórcy nie narażali się na zarzut wtórności, mogli rozwinąć skrzydła i tworzyć, co im wpadło do głowy. Oczywiście wiele rzeczy bardzo się zestarzało (elektronika chyba na każdym polu bardzo szybko się starzeje), ale niektóre kawałki nadal dają radę. Można spokojnie przejść na utworami FSOL - oprócz utworu Hardhead, wszystkie kawałki ukazały się na płycie Accelerator z 1992 roku - choć tutaj mamy ich niezmiksowane wersje. Z pozostałych utworów kilka należy wyróżnić: wszystkie utwory Indo Tribe (oprócz irytującego I've Become What You Were i nudnawego Shrink) są świetne, szczególnie Bite the Bullet Baby z doskonałym motywem przewodnim - dynamiczny, porywający - przypominający trochę późniejsze dokonania Fluke - oraz acid house'owe Bring in the Pulse i In the Mind of the Child - doskonałe na rozgrzanie imprezowiczów. Fajny jest też utwór Owl, trochę zbliżony do wczesnych dokonań FSOL. Zawodzą za to inne wcielenia muzyków, szczególnie agresywne acidy Smart Systems - chaotyczne i bez polotu. Pozostałe dwa kawałki: Yage w nagraniu Calcium to utwór także dostępny na Acceleratorze, a jedyny kawałek Mental Cube jest całkiem przyjemny, choć trochę za krótki. W sumie wyszła fajna składanka - ale chyba wyłącznie dla fanów.

Kategoria: Elektronika | Dodaj komentarz »

Fluke - Progressive History XXX

15 czerwca 2008, 20:09:24
(Circa Records, 2002)

Rzadko się zdarza, aby w muzyce elektronicznej ktoś wydał boks płytowy. A jeżeli już, to jest to raczej zbieranka singli (np. Massive Attack Singles 90/98). Tym bardziej cieszy mnie, że powstało coś takiego jak Progressive History XXX - zespół Fluke, choć może niedoceniany, stworzył jednak swój własny, określony styl, który można określić jako połączenie breakbeatu z progressive house'm. Dzięki takim przebojom jak Atom Bomb czy Absurd (które fani filmów akcji na pewno znają, choć niekoniecznie kojarzą nazwę kapeli) na stałe zapisał się w historii muzyki. W boksie znajdziemy tutaj 3 kompakty podzielone wg określonego klucza.

Pierwsza płyta to utwory Fluke z lat 1989-1991. Dokumentują one młodzieńczy okres, kiedy to niedoświadczeni muzycy tworzyli muzykę błahą, bardzo electro-popową, a zarazem posiadającą pewien urok, a czasami nawet pokazującą przyszłe charakterystyczne elementy grupy (np. motoryczny bas w Glorious, dynamika w Jig, czy powolne tempo w The Bells). Słucha się tego przyjemnie, choć czasami człowiek uśmiechnie się nad tymi naiwnymi kompozycjami. Polecam do słuchania we dwoje - to muzyka łatwa i przyjemna. Dla fana ma jeszcze jedno znaczenie - znajduje się tutaj parę trudno dostępnych utworów, często nie dostępnych wcześniej w ogóle na płycie CD (np. Philly (jamateur mix)).

Drugi album to wybór utworów z 3 poprzedzających boks płyt, czyli Six Wheels on My Wagon z 1993 roku, Oto z 1995 i Risotto z 1997. Co ciekawe, nie jest to wybór najbardziej znanych kawałków (te znajdziemy na innej płycie, Progressive History X z 2001 roku, która była zwykłym składakiem). Możemy za to obcować z bardziej łagodną stroną Fluke, gdyż, poza paroma wyjątkami, mamy tutaj wybór tych łagodniejszych utworów z wzmiankowanych płyt. Słucha się tego wyśmienicie i spokojnie mogę stwierdzić, że jest to najlepsza płyta całego zestawu. Cieszy tym bardziej, że znajdziemy tutaj niedostępną wcześniej w wersji CD wersję utworu Kitten Moon.

Trzeci album to już prawie same rarytasy. Zawiera on wyłącznie remiksy wybrane z singli, które promowały prezentowane na płycie nr 2 albumy. Miksy Electric Guitar, Slid, Groovy Feeling, Bubble i Absurd były do tej pory dostępne tyko i wyłącznie na winylach i to często promocyjnych, dlatego możliwość posiadania ich w wersji CD i to w świetnej jakości dźwięku naprawdę ucieszy każdego fana. Szkoda tylko, że wydawcy nie byli bardziej konsekwentni i zamiast wrzucać łatwo dostępne miksy Atom Bomb, Tosh, Squirt i Bullet, nie pokusili się na wrzucenie innych wersji utworów, właśnie tych bardziej niedostępnych. Dobre i to. Słucha się fajnie, zawartość cieszy i szkoda tylko, że miksy zajmują jedynie 1 płytę. Ale coś za coś.

W sumie boks jest naprawdę bardzo fajny, polecam każdemu fanowi dobrego breakbeatu, chilloutu i house'u - jest w czym wybierać. Fanów Fluke nie muszę namawiać.

Edit: Na deser - cały boks do przesłuchania.

Kategoria: Elektronika | 2 komentarze »

Przeczytane - Tomasz Łysiak: Szalbierz

15 czerwca 2008, 19:41:36
Szalbierz to rzecz dziejąca się w odległych, średniowiecznych czasach, w czasach najazdów Tatarów na Polskę. Tytułowy Szalbierz przez przypadek zaczyna tworzyć drużynę, która uratuje kraj przed najeźdźcami (jest to część 1 z 3). Od razu nasuwają się skojarzenia z Trylogią husycką Sapkowskiego. Owszem, książkę czytało się bardzo przyjemnie, przygody były dość ciekawe, ale... Łysiak to nie Sapkowski i, niestety, strasznie momentami przynudza. Opisy przyrody, czy też przemyśleń niektórych ciągną się czasami na kilka stron, a przez to siada trochę dynamika powieści. Inna sprawa, że przygody dzielnych bohaterów też nie są jakoś zbytnio dynamiczne... Ale i tak jest to niezła rzecz, zwłaszcza jak na debiut. Czekam na resztę.

Kategoria: Książki | 2 komentarze »

Wcześniejsze wpisy      Nowsze wpisy